• Wpisów:1
  • Średnio co: 2 lata
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 17:44
  • Licznik odwiedzin:3 146 / 1534 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ohayo!
Może już najwyższy czas zabrać się za pisanie pamiętnika.
Tak jakoś mnie wzięło, aby zacząć.
Myślę, że będę pisała tutaj i mi się za szybko nie znudzi.
Dobra, nie marudzę i nic nie zdradzam. Zaczynamy.
*~*
Droga do szkoły się wciąż dłużyła. Byłam już spóźniona od piętnastu minut, ale mój Otousan (tł.tata) jak zwykle się nie interesuje tym, że się ponownie spóźnię.
Postanowiłam przyśpieszyć i dotrzeć do tej klasy, gdzie była prowadzona lekcja hiszpańskiego.
Po drodze napotkałam małego chłopca, myślę, że się zgubił.
Wyglądał jak siedem nieszczęść płacząc koło fontanny. Ten wygląd zmiękczył mi serce, podobnie jak koty.
- Co się stało? Zgubiłeś się? - Zapytałam, podchodząc do blondyna.
Przyznaję, że nie zastanowiłam się zanim podeszła, co ja mogę począć? Nie jestem dobra w pomaganiu, z resztą co zawsze mi pomagano.
Wysłuchując otuliłam delikatnie chłopca swoją kurtką. Była jesień, niedługo zima. Nie chcę by się przeziębił.
- Nie martw się, chodź ze mną. Znajdziemy twoją Okaa-san. - Uśmiechnęłam się przyjaźnie, pomagając chłopcu wstać. - Znaczy się chciałam powiedzieć mamę.Znajdziemy twoją mamę. - Poprawiłam się momentalnie.
Wzięłam chłopca na rączki i zaprowadziłam do szkoły.
Jestem już spóźniona od dłuższego czasu. Nic się nie stanie, jeżeli ominie mnie hiszpański.
- Jak się nazywasz? - Zapytałam, nadal się uśmiechając. Starałam się ukryć zakłopotanie z którego wynikło to, że nie mam pojęcia co robić. - Mam na imię Kofoku. Ebisu Kofoku.
Podczas poznawania imienia bruneta dotarliśmy do szkoły. Ulżyło mi, w końcu popytam nauczycielkę której ufam - Sinte Delue.
- Już jesteśmy na miejscu Kono. To jest moja szkoła. - Zaśmiałam się. - Pośpiesz się, chodźmy - Dodałam poganiając młodego mężczyznę.
Rozejrzałam się, zanim weszłam do sali. Mnóstwo głów się odwróciło w moją stronę.
- No Ebisu. Nareszcie jesteś, siadaj! - Wskazała palcem na ostatnią ławkę. - Gdzie się podziewałaś? Już miałam dzwonić do ojca, i.. - Nie dokończyła.
Wywróciłam tylko oczami i wzięłam głęboki wdech.
- To jest Kono. Znaczy się Konohamaru, ale dałam mu ksywkę. - Zaśmiałam się nerwowo. Nie mam pojęcia jak ta nauczycielka może zareagować.
- Ebisu Kofoku! Tylko mi nie mów, że to jest twoje dziecko! - Warknęłam, udając się w moim i brązowookiego chłopca. - Prawda? - Zbliżyła się do chłopca poprawiając mu brązowe włosy.
- Cooo? Chyba pani zgłupiała! - Tupnęłam nogą. - Proszę go zostawić! Muszę mu znaleźć Okaa-san! Gdzieś go zostawiła!
-Kofoku! Mów po polsku, a nie wywalaj z japońskm! Koniec lekcji! Opowiedź mi, jak to się stało!
No i skończyło się właśnie na tym, że opowiedziałam nauczycielce całą moją historię. Włącznie z zajściem w domu.

*~~*
Dziękuję za przeczytanie, jeżeli się spodobało to ZOSTAW ŁAPKĘ W GÓRĘ i powiedź o tym innym!